Teoretycznie jeśli spłacamy co miesiąc całość zadłużenia na karcie kredytowej, bank nie pobiera odsetek. Oczywiście tylko teoretycznie, bo w praktyce w tym mechanizmie kryje się jednak kilka pułapek. Dlatego powstał ten wpis.

Przede wszystkim musisz zdawać sobie sprawę, jak działa taki okres bezodsetkowy. Jeśli na przykład teraz w maju zaczął się okres rozliczeniowy na karcie kredytowej, to na koniec miesiąca bank przygotuje zestawienie wykonanych przez Ciebie transakcji i wyśle Ci je na początku czerwca. Ok. 20 czerwca będziesz musiał podjąć decyzję: spłacasz całość zadłużenia i bank nie nalicza odsetek czy tylko jego minimalną wymaganą przez bank część (najczęściej kilka procent). Read the rest of this entry »

Okres bezodsetkowy, zwany „czasem odroczonych płatności” to okres, w którym dług na karcie kredytowej jest nieoprocentowany. Składa się on z okresu rozliczeniowego (zwykle miesiąc lub 30 dni) i tzw. „grace period”, np. 24 dni, który biegnie od daty upływu okresu rozliczeniowego (data wystawienia wyciągu za kartę) do terminu (wskazanego na wyciągu) obowiązkowej spłaty naszego zadłużenia. W tym okresie nie płacimy odsetek za wykorzystane pieniądze przyznane nam w ramach limitu kredytowego. Upraszczając: korzystając z pieniędzy banku w okresie rozliczeniowym i w trakcie grace period nie płacimy odsetek. Jeśli jednak po zakończeniu grace period, czyli w dniu wskazanym na wyciągu z karty nie spłacimy naszego zadłużenia w całości, wtedy naliczane są odsetki. Jeśli płatności dokonamy w pierwszym dniu okresu rozliczeniowego, okres bezodsetkowy dla karty kredytowej może wynosić więc nawet ponad 50 dni.

Read the rest of this entry »

Niewielka, o idealnej sylwetce, niezwykle smukła i bajecznie kolorowa, wprost dopasowana do osobowości właścicielki. Karta kredytowa- zmora czy wygoda? Plusem jest z pewnością to, iż możemy ją mieć zawsze przy sobie i dopóki są na niej środki na pewno nas nie zawiedzie. Wymarzone pantofelki, ulubiony błyszczy- wszystko w zasięgu ręki. Karta kredytowa jest jak magiczna różdżka spełniająca kobiece zachcianki. A im więcej różdżek, tym więcej magii, tym więcej zakupów i radości z nich. A pasja, z jaką oddajemy się spełnianiu marzeń jest wręcz niewiarygodna. Przepis na spełnienie zachcianki: wystarczy podać plastikową kartę sprzedawcy, a życie stanie się bardziej torebkowe i uroczo sukienkowe. Co jednak, gdy bank nie potwierdzi akceptacji karty? Gdy nie mamy już żadnych środków? Zapewne wyjmiemy kolejną z plastikowych przyjaciółek, wszak dla banków jesteśmy wyjątkowymi, ulubionymi klientkami. Ich nastawienie do nas zmienia się dopiero, gdy nie mamy z czego spłacić tych prostokątnych specjalistek od spełniania marzeń. Ponaglenia, upomnienia, zastraszanie, kary- wszystko, czego możemy się spodziewać po nieterminowej spłacie. Czy karta kredytowa jest więc dalej naszą przyjaciółką? A może była jedynie podstępną kusicielką wciągająca nas w olbrzymie długi? Nawet jeśli zazwyczaj racjonalnie podchodzimy do wydatków, to karta kredytowa w portfelu staje się zagrożeniem zrujnowania budżetu, bądź pozbawienia prawdziwych marzeń- spłacając ją nie będziemy w stanie pozwolić sobie na nowe mieszkanie czy samochód, bo to właśnie ona, ta idealnie do nas dobrana karta pochłonie nasze oszczędności.

Mężczyznom wydaje się, że kobiety są rozrzutne i mało rozsądne, a zakupy to nic innego jak zbędne wydawanie pieniędzy. Owszem, lubimy kupować torebki, sukienki czy szpilki, ale i mężczyźni nie są bez skazy. Wspólnym zakupom często towarzyszy marudzenie płci męskiej na temat kosztowności damskiego stroju. Kobieta nie może oprzeć się urokowi ponętnej, zmysłowej sukienki, w której wyglądałaby zjawiskowo, mężczyzna stwierdzi jednak, że jest to sukienka ładna, ale znajdzie się tańszą. Identyczne dialogi mają miejsce, kiedy przedstawicielka płci pięknej zapragnie mieć choćby jedną rzecz od znanego projektanta- mowy nie ma. Mężczyzna stwierdzi po raz kolejny, że bez sensu jest wydawać tyle pieniędzy, bo podobne rzeczy (ale bez tej metki) są w innych sklepach wielokrotnie tańsze. Jedynym rozwiązaniem jest maleńki drobiazg w portfelu niemalże każdej kobiety- dyskretna karta kredytowa. To dzięki niej możemy pozwolić sobie na większy wydatek czy nawet mniejszy, ale taki, z którego będziemy zadowolone. Mężczyzna wcale nie musi wiedzieć, jaka jest cena nowej torebki- to tajemnica nasza i karty. Spłacić też się da ukradkiem. Banki oferują nam karty, których comiesięczna spłata to zaledwie kilkadziesiąt złotych. Zatem po co się kłócić i denerwować? Lepiej wyposażyć swoją torebkę w to małe cudo, które zadowoli i nas i naszych mężczyzn.

„O ku**a!” – to najbardziej typowa reakcja posiadacza karty kredytowej po otrzymaniu miesięcznego rozliczenia. Jasne, że niebezpiecznie nosić przy sobie gotówkę czy niewygodnie szukać drobniaków przy kasie, ale posiadając kartę większość ludzi (szczególnie lekkomyślnych z natury kobiet) traci kontrolę na swoimi wydatkami. Machamy plastikowym prostokątem na prawo i lewo, a później zamieramy ze zdziwienia oglądając wyciąg z banku albo co gorsze – słyszymy któregoś razu (nie daj Boże stając w tłumie ludzi) sprzedawcę mówiącego -” Niestety Pana/-i karta została zablokowana”. Pół biedy gdy mamy przy sobie gotówkę, albo drugą kartę ale wielu najadło się wstydu przepychając się z pełnym wózkiem zakupów w przeciwnym kierunku kolejki aby odłożyć zebrane towary. Jeśli już musimy posiadać plastikowe cudo to warto ograniczyć do siebie zaufanie, blokując możliwość płacenia debetowego. Oszczędności na lokacie, pieniądze dyspozycyjne na koncie z kartą- to chyba jedyna metoda na ograniczenie comiesięcznych przekleństw.

Search
Categories
Links: